poniedziałek, 3 kwietnia 2006
Gdy Biblia zaczyna przypominać książkę telefoniczną...
Decyzja o codziennym czytaniu Pisma Świętego przez 15 minut spotyka się – bądźmy tego pewni – z nie lada trudnościami. Jest tak wtedy, gdy słowa Pisma okazują się martwe. Może to oznaczać przynajmniej trzy różne rzeczy.
Słowa Pisma są martwe, gdy są:
1. niezrozumiałe,
2. dobrze znane (nieciekawe),
3. nieskuteczne.
Wszystkie wyżej wymienione powody dobrze oddaje porównanie do książki telefonicznej. Mówi potencjalna czytelniczka: „Oto zabieram się do czytania Pisma. Wybrałam czas, jestem mu wierna, ale cały mój wysiłek wydaje się iść na marne. Słowa Pisma są dla mnie martwe. Ich odzew jest taki, jakbym czytała książkę telefoniczną”. Poniżej spróbujemy wskazać kilka prostych zasad czytania Ewangelii. Niektóre z nich będą się odnosić jedynie do Ewangelii, lecz większość można wykorzystać przy czytaniu innych ksiąg Biblii.
Idźmy więc po kolei. Co zrobić, gdy słowa Ewangelii są niezrozumiałe? W Księdze starców, zawierającej budujące opowia-dania o życiu ojców pustyni, czyli mnichów mieszkających na ustroniu w czwartym wieku po Chrystusie, znajdujemy następujące opowiadanie: „Kiedyś starcy odwiedzili abba [tj. ojca] Antoniego, a był wśród nich abba Józef. Starzec zaś, chcąc ich wypróbować, przedłożył im pewne zdanie z Pisma Świętego i pytał ich po kolei, zaczynając od najmłodszego, co by to zdanie mogło znaczyć. I każdy mówił tak, jak umiał, a starzec odpowiadał każdemu «Nie trafiłeś». Na samym zaś końcu zwrócił się do abba Józefa: «A ty co myślisz o tym zdaniu?». On odrzekł: «Nie wiem». A na to abba Antoni: «Otóż właśnie abba Józef znalazł drogę, bo powiedział Nie wiem»”5.
Sens tego opowiadania wydaje się być taki, że w Piśmie Świętym zawsze można natrafić na niezrozumiałe zdanie. Nie powinno nas to jednak zniechęcać. Oprócz trudnych fragmentów mamy tam przecież wiele zrozumiałych fragmentów, którymi warto się zająć. Pewne jest, że nigdy nie wyczerpiemy sensu słowa Bożego. Można spokojnie opuścić niezrozumiały fragment i czytać fragmenty bardziej zrozumiałe – i tak nie wyczerpiemy ich znaczenia do końca życia. Czy to ma znaczyć, że sposobem rozumienia trudnych fragmentów jest ich opuszczanie? Nie, to byłoby zbyt łatwe rozwiązanie! Opuszczenie jest zawsze tymczasowe. Jedna z podstawowych reguł interpretacji Pisma głosi, że Biblia tłumaczy się sama, czyli że Pismo Święte najlepiej objaśniać za pomocą tegoż Pisma. W kontekście Ewangelii zasada ta znaczy, że niejasne fragmenty Ewangelii należy konfrontować z innymi jej fragmentami. Każdy fragment ma bowiem sens w całości. Opuszczając niezrozumiałe miejsce, nie przestajemy przecież czytać Pisma Świętego. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że dalsza lektura w końcu rzuci trochę światła na opuszczony fragment.
Przejdźmy do następnej trudności, która doskwiera wytrwałym i systematycznym czytelnikom Ewangelii. Regularni czytelni-cy słowa Bożego raz po raz napotykają na dobrze znane fragmenty, które wywołują w nich obojętność i zniechęcenie. Doty-kamy tu ogromnie ważnej sprawy związanej z lekturą Ewangelii. Słowo Boże nie jest podobne do słowa ludzkiego. Dobrą powieść można uważnie przeczytać dwa lub trzy razy, lecz ciągłe czytanie – poza wyjątkowymi sytuacjami – mija się z celem. Inaczej jest ze słowem Bożym, które czytamy nie tyle w celu zaspokojenia ciekawości czy zaznajomienia się z określonymi informacjami, ale w celu zdobycia duchowego pokarmu. Słowa Boże są żywe, natchnione, mające moc zbawczą. Czytając je, wchodzimy w kontakt z ich boskim autorem, który chce z nami nawiązać żywy kontakt. Kiedy pojawia się dobrze znane wrażenie, że odczytany fragment jest znany i nieciekawy, wówczas należy popracować nad intencją czytania Ewangelii. Ewangelia jest drogowskazem ukazującym drogę, a równocześnie samą drogą. Czytając ją systematycznie, napotkamy te same fragmenty, lecz zawsze – zwróćmy na to uwagę – w zmienionych okolicznościach naszego życia. Tak jak nasze życie się zmienia, tak samo znaczenie Pisma – w miarę upływu czasu. Gdy czytamy jako dzieci, rozumiemy jak dzieci. W miarę dojrzewania nasze rozumienie również dojrzewa, gdyż czytamy te same słowa bogatsi o nowe doświadczenia życiowe. Uświadomienie sobie wyjątkowości słowa Bożego winno zaowocować zmianą nastawienia do odczytywanego słowa; w normalnych warunkach wystarcza to do przełamania zniechęcającej obojętności.
Wyżej wymieniliśmy jeszcze jedną trudność związaną z nieskutecznością czytania słowa Bożego. Czytamy Pismo, aby zna-leźć silny punkt oparcia w życiu. Tymczasem rozważane słowa okazują się nieskuteczne, co rzecz jasna zniechęca nas do dalszego czytania. Co zrobić, gdy doświadczamy tego zjawiska? Przede wszystkim należy sobie uzmysłowić, że samo słowo Boże autorytatywnie potwierdza swoją skuteczność: „Zaiste, podobnie jak ulewa i śnieg spadają z nieba i tam nie powracają, dopóki nie nawodnią ziemi, nie użyźnią jej i nie zapewnia urodzaju, tak iż wydaje nasienie dla siewcy i chleb dla jedzącego, tak słowo, które wychodzi z ust moich, nie wraca do Mnie bezowocne, zanim wpierw nie dokona tego, co chciałem, i nie spełni pomyślnie swego posłannictwa” (Iz 55,10-11).
Skoro słowo Boże – w zamiarze swego autora – jest zawsze skuteczne, to przyczyn doświadczanej jego nieskuteczności winniśmy szukać po swojej stronie. I tym razem trzeba zwrócić uwagę na intencję: czy czytamy słowo z sercem otwartym na słowo? Mówiąc prosto: czy podczas czytania ożywia nas pragnienie posłuszeństwa słowu Bożemu i wiara, że czytane słowo jest skierowane do nas? Biblia nie jest księgą, która objawia tylko coś o Bogu i Jego obecności w historii. Ten sam Duch Święty, który natchnął księgi Pisma, jest obecny w nas podczas czytania i udziela nam swego natchnienia. Biblia – wedle znanej metafory – jest listem Boga skierowanym do każdego człowieka osobiście. Oznacza to, że każdy człowiek z osobna znajdzie w niej stosowny dla siebie pokarm duchowy pod warunkiem, że zechce go przyjąć. Pragnieniu zrozumienia słowa winno towarzyszyć równie silne pragnienie jego zachowania. Bodajże najsłynniejsze sformułowanie tej kwestii znajdujemy w Ewangelii św. Jana: „Jeżeli będziecie trwać w nauce mojej, będziecie prawdziwie moimi uczniami i poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli” (8,31-32). W kontekście przytoczonych słów warto przypomnieć, że Pismo Święte zawiera wiele wspaniałych obietnic sformułowanych w trybie warunkowym. Tak samo jest ze skutecznością słowa Bożego w życiu każdego z nas. Jeśli będziemy posłuszni słowu, to i Bóg okaże moc swego słowa w naszym życiu!
Ks. Stanisław Wszołek
„Krótka zachęta do czytania Pisma Świętego”
"Matczyne Królestwo" - Miesięcznik Parafii Macierzyństwa NMP w Dziekanowicach
- Nr 4 (149) 2006 r.