polski english français deutsch italiano nederlands
środa, 26 grudnia 2007

Moje zadanie w Adwencie 2007

     Zbliża się okres kościelnego roku liturgicznego, zwany adwentem. Adwent oznacza oczekiwanie na czyjeś przyjście. Każde oczekiwanie jest jakimś napięciem wewnętrznym, wywołanym wrażeniami, jakie się budzą w naszym wnętrzu w związku ze spodziewanym gościem. Te wrażenia mogą być dodatnie albo ujemne, w zależności od tego czego spodziewamy się od oczekiwanego gościa. A my czego oczekujemy w związku z nadchodzącym nowym adwentem, okresem który wielokrotnie już przeżywaliśmy w naszym życiu?

   Cała ludzkość ma do przeżycia dwa adwenty - oba historyczne. Jeden już się skończył, drugi wciąż trwa. Ten adwent, który się już skończył - adwent historyczny - rozpoczął się w raju po grzechu pierwszych rodziców. Wówczas Bóg nie pozostawił naszych praojców na łasce szatana, ale zapowiedział, przyjście Zbawcy, który pokona szatana i śmierć. Już wówczas po upadku pierwszych rodziców Pan Bóg zapowiedział „Wprowadzam nieprzyjaźń między ciebie (szatanie - mój przypisek), a niewiastę, pomiędzy potomstwo twoje a potomstwo jej, ono zmiażdży ci głowę, a ty zmiażdżysz mu piętę. W tej tzw. protoewangelii czyli zapowiedzi Dobrej Nowiny jest mowa o Mesjaszu i Jego Matce. Potem w ciągu wieków prorocy w Izraelu coraz wyraźniej zapowiadali nadejście Mesjasza, który uwolni człowieka z niewoli grzechu i szatana. Szczególnie prorok Izajasz - którego będziemy czytać w czytaniach adwentowych - często w swoich proroctwach zapowiadał nadejście czasów mesjańskich. Jak np. „Widzenie Izajasza, syna Amosa.. stanie się przy końcu czasów, że góra świątyni Pana stanie na wierzchu gór... On (nadchodzący - mój przypisek) będzie rozjemcą między ludami i wyda wyroki dla licznych narodów”(Iz 2,1-5.), albo takie bardzo wyraźne proroctwo: „ Oto Panna pocznie i porodzi Syna i nazwie Go imieniem Emanuel” (Iz.7,14.). Te zapowiedzi były bardzo głęboko zakorzenione w świadomości narodu izraelskiego w czasach Jezusa Chrystusa. Gdy św. Jan Chrzciciel głosił potrzebę nawrócenia nad rzeką Jordan Żydzi z Jerozolimy wysłali kapłanów i lewitów do niego z zapytaniem: „Kto ty jesteś? Czy ty jesteś Mesjaszem?” I Jan Chrzciciel dał taką odpowiedź: „Ja nie jestem Mesjaszem... Jam głos wołającego na pustyni (J 29 i ns.) Idzie za mną mocniejszy ode mnie, a ja nie jestem godzien , aby się schylić i rozwiązać rzemyk u jego sandałów” (Mk 1,7). Takim ewidentnym potwierdzeniem oczekiwania w narodzie żydowskim na Mesjasza jest wyznanie św. Piotra pod Cezareą Filipową. Jezus pytał wówczas apostołów :”Za kogo uważają mnie ludzie ? padały różne odpowiedzi: Za Jana Chrzciciela, inni za Elisza, jeszcze inni za jednego z proroków... A wy za kogo mnie uważacie? Odpowiedział mu Piotr Ty jesteś Mesjasz”. Niestety naród żydowski nie rozpoznał przez swoich przywódców czasu nawiedzenia, przyjścia Jezusa w ludzkim ciele. I nadal oczekuje przyjścia zapowiadanego im przez proroków Mesjasza.
Pan Jezus tuż przed swoją męka w mowie pożegnalnej zapowiedział apostołom swoje powtórne przyjście. „W domu mego Ojca jest mieszkań wiele. Gdyby tak nie było, to bym wam powiedział. Idę przecież przygotować wam miejsce. A gdy odejdę i przygotuję wam miejsce, przyjdę powtórnie i zabiorę was do siebie, abyście i wy byli tam, gdzie ja jestem” (J.14,2-3). Kiedy to ma nastąpić? Tego Pan Jezus im nie powiedział dokładnie. Natomiast zapowiedział okoliczności nadejścia końca świata w słowach: „Będą znaki na słońcu, księżycu i gwiazdach....Albowiem moce niebios zostaną wstrząśnięte. Wtedy ujrzą Syna Człowieczego, nadchodzącego w obłoku z wielką mocą i chwałą. A gdy to się dziać zacznie, nabierzcie ducha i odnieście głowy, ponieważ zbliża się odkupienie wasze” (Łk 21 25 ns). Podobnych słów użył Pan Jezus podczas przewodu sądowego przed sanhedrynem przed swoją męką. Na pytanie arcykapłana „Poprzysięgam Cię na Boga Żywego powiedz nam czy Ty jesteś Mesjasz , Syn Boży? Jezus mu odpowiedział: Tak, Ja Nim Jestem. Ale powiadam wam; Odtąd ujrzycie Syna Człowieczego, siedzącego po prawicy Wszechmocnego i nadchodzącego w obłokach niebieskich.”
   Jest zatem absolutnie pewną rzeczą, że ludzkość czeka jeszcze drugie przyjście Jezusa przy końcu świata. W ciągu wieków były okresy, że oczekiwano tego nadejścia. Około 1000 roku to wyczekiwanie było bardzo silne. Ludzie średniowiecza wyczekiwali, że to właśnie będzie koniec świata i przyjście powtórne Pana Jezusa. To przekonanie nosiło określenie millenaryzmu.
   W ewangelii na I niedzielę adwentu Pan Jezus nawołuje uczniów do czuwania. „Czuwajcie więc, bo nie wiecie, w którym dniu Pan wasz przyjdzie. A to rozumiejcie: Gdyby gospodarz wiedział, o której porze nocy złodziej ma przyjść, na pewno by czuwał i nie pozwoliłby włamać się do swego domu. Dlatego i wy błądźcie gotowi, bo w chwili, której się nie domyślacie, Syn Człowieczy przyjdzie” Mt 24, 40-44.
   Czy to ostrzeżenie odnosiło się tylko do apostołów? Czy nie jest aktualne dla każdego z nas? Każdy z nas przeżywa swój adwent. Tak jest z adwentem małym, tym codziennym. Pan Jezus przychodzi do nas w codziennych wypadkach, w modlitwie, we mszy św. Czy my jesteśmy na to przychodzenie uwrażliwieni ? Czy my się na te spotkania przygotowujemy? Czy w ogóle zdajemy sobie z tego sprawę, że te spotkania się odbywają?
   Ale oprócz tych małych adwentów powinniśmy się przygotowywać na nasz ostateczny, duży adwent naszego spotkania z Panem w chwili śmierci. Przecież od tego spotkania będzie zależała nasza wieczność. Niech przeżywany okres liturgicznego adwentu skłoni nas do głębszej refleksji nad moim spotykaniem się z Panem Jezusem i w codziennym życiu, a przede wszystkim w tym spotkaniu, od którego już nie ma odwrotu. Czy ja myślę o tym spotkaniu, które nadejdzie? Do tego ustawicznego czuwania zachęca nas Pan Jezus byśmy byli gotowi, „bo w chwili, której się nie domyślacie, Syn Człowieczy przyjdzie”. Amen

Kraków 14 XI 2007
o.Marian Kanior OSB





Odwiedzona przez Ciebie strona internetowa korzysta z tzw. cookie. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Zamknij komunikat.